Skip to main content

Motocykle Zero odmieniły jego życie

Pokonał na motocyklu elektrycznym Zero DSR/X aż 66 000 km w swojej samotnej podróży dookoła świata. Mimo trudnych warunków pogodowych wykazał się końskim zdrowiem i dużą sprawnością fizyczną. On sam zachorował tylko raz w ciągu 10 miesięcy i przez tydzień leżał z gorączką w Timorze Wschodnim. Tymczasem „elektryk”, na którym jechał, ani razu go nie zawiódł! Dopiero po 25 000 km przebiegu trzeba było wymienić w nim opony, pasek i klocki hamulcowe. Poznajcie Romana Nedielkę, któremu przygoda z motocyklami marki Zero całkowicie odmieniła życie. 

 image.webp

Udało mu się połączyć pracę z pasją
 
Jest Słowakiem, ale sporą część życia spędził zagranicą. Od ponad roku pracuje w Dżakarcie, stolicy Indonezji. Jak zarabia na życie? Można mu tylko pozazdrościć, bo udało mu się połączyć pracę z pasją. Nedielka pracuje bowiem dla PwC – korporacji działającej w 149 krajach świata, a w Indonezji zajmuje się wdrażaniem proekologicznych źródeł energii oraz popularyzowaniem elektromobilności. Lubi to, co robi. I na czym się zna, jak mało kto. Jak do tego doszedł?
 
Roman Niedielka ukończył informatykę w ojczystej Słowacji i podjął pracę w korporacji Orange. Oddelegowany do Londynu, ukończył MBA na Webster University i opanował biegle angielski. Oprócz ojczystego słowackiego oraz angielskiego, Nedielka włada niemieckim, indonezyjskim i japońskim. Przeszło dziesięć lat ambitny Słowak pracował na stanowiskach menadżerskich w egzotycznym Dubaju. W 2017 r. zdecydował się na przeprowadzkę do Dżakarty.  
 
Elektromobilność „odkrył” w Indonezji
 
W indonezyjskiej Dżakarcie Nedielka stanął przed nie lada wyzwaniem. Dotąd mieszkał w aglomeracjach ze świetnie rozwiązanym transportem komunalnym (Londyn, Singapur) lub z doskonałą infrastrukturą drogową (Dubaj). Ruch uliczny, z jakim zetknął się w Dżakarcie, był – jak sam to określił – czystym szaleństwem. Zaradny Słowak postanowił nabyć motocykl elektryczny do dojazdów po mieście. Jego wybór padł na model Zero FX.
 
Zanim wsiadł na swojego pierwszego „elektryka”, musiał zdać pomyślnie egzamin na prawo jazdy kategorii A. Oczywiście na motocyklu spalinowym! To doświadczenie tylko go utwierdziło w przekonaniu, że przyszłość należy właśnie do jednośladów elektrycznych. Jego Zero FX okazało się znacznie mniej skomplikowane w prowadzeniu i eksploatacji od tradycyjnego motocykla spalinowego, np. nie trzeba było w nim zmieniać biegów. Tak zaczęła się przygoda Słowaka z elektromobilnością, która zaważyła na jego przyszłości. I trwa do dziś.
 
Plany pokrzyżowała mu pandemia
 
Dwa lata później kreatywny menedżer ze Słowacji postanawia przeżyć przygodę życia – samotną podróż dookoła świata na „elektryku”. Bez sponsorów. Bez asysty. Zupełnie solo! Przygotowania i plany przerwał jednak wybuch pandemii COVID-19. Na ich wznowienie trzeba było czekać do otwarcia granic wszystkich państw, które leżały na zaplanowanej przez niego trasie. Aby wypróbować możliwości „elektryka”, Nedielka udał się w podróż na swoim Zero FX z Dżakarty na Bali. Pokonał 1600 km na motocyklu, który służył mu dotąd do jazdy po mieście i na jednym pełnym ładowaniu osiągał do 100 km zasięgu!
 
Wiosną 2023 r., po otwarciu granic przez Chiny, podróż dookoła świata na motocyklu elektrycznym stała się wreszcie realna. Wprawdzie Nedielka upatrzył sobie na nią uprzednio model Zero DSR, o zasięgu do 300 km, ale właśnie wtedy pojawiła się na rynku jego zmodyfikowana wersja – Zero DSR/X. I to tym modelem przebojowy Słowak zdecydował się przejechać dookoła świata. Swoim nowym nabytkiem bohater naszej opowieści zdołał przed swoją wielką wyprawą zrobić zaledwie 500 km przebiegu.

Zero DSR/X był jego najlepszym partnerem w przygodzie

image (3).webp

Roman Nedielka w podróż wyjechał dokładnie 10 lipca 2023 r., aby powrócić do punktu wyjścia po przeszło 10 miesiącach. Za miejsce startu i mety obrał obecne miejsce zamieszkania – Dżakartę. Globtrotter pokonał na swoim Zero DSR/X łącznie aż 66 000 km, z czego 24 000 w transporcie morskim lub lotniczym. Motocykl elektryczny, który Słowak wybrał do samotnej podróży dookoła świata, okazał się najlepszym partnerem w jego przygodzie. Do wymiany paska, opon i klocków hamulcowych doszło dopiero po pokonaniu 25 000 km!
 
Na zasięg motocykla Zero miały oczywiście wpływ warunki pogodowe, terenowe i logistyczne, na jakie trafiał po drodze. Po zatłoczonych drogach wysp Indonezji pokonywał po 300-350 km dziennie. Najdłuższe odcinki trasy (500 km w ciągu jednego dnia) udawało mu się osiągnąć jedynie w Europie, głównie dzięki tamtejszej optymalnej infrastrukturze ładowania (nawet w porównaniu z USA!). Na pustyniach i stepach Kazachstanu planował dystanse do 200 km dziennie, jadąc przez okolice pozbawione zasięgu telefonicznego czy źródeł zasilania.
 
W drodze stawał wobec mnóstwa wyzwań

image (2).webp
 
Jedynie przez 10% czasu spędzonego w podróży Roman Nedielka cieszył się ładną pogodą. Obieżyświat ze Słowacji wybrał się bowiem w podróż w miesiące tradycyjnie chłodniejsze na półkuli północnej. Jego Zero DSR/X musiał się zatem mierzyć ze skrajnie różniącymi się od siebie temperaturami, wilgocią, błotem i pyłem.
 
Przez Tajlandię, Laos i południowo-środkowe Chiny przejechał w porze deszczowej. Tamtejsze opady są dużo obfitsze niż w Europie. W Kazachstanie i Australii przemierzał obszary pustynne i stepowe o temperaturach nawet do +45 stopni C. Z kolei w USA zaskoczyła go zima z siarczystymi mrozami. Przeżył tam taki szok termiczny po uprzednim przejechaniu środkowoazjatyckich tropików, że zaczęły mu się robić na dłoniach głębokie rany z zimna.
 
Jego jedyny partner w podróży – Zero DSR/X – zniósł dzielnie nie tylko podróż w rozmaitych warunkach terenowych i pogodowych, ale i transport. Przez Morze Kaspijskie, w drodze z Kazachstanu do Azerbejdżanu, płynął przez dwa dni w upale, na pokładzie zewnętrznym promu. Przed transportem lotniczym z Londynu do Nowego Jorku trzeba „elektryka”, zgodnie z przepisami linii lotniczych, schłodzić niemal do temperatury głębokiego rozładowania.
 
Jak dowiedział się o nim świat?
 
Roman Nedielka zdecydował się nagłośnić swój wyjazd w mediach, w czasie oczekiwania w Londynie na lot do Nowego Jorku. Miał na to sporo czasu – aby uzyskać niezbędne zgody, musiał bowiem czekać wraz ze swoim jednośladem aż trzy tygodnie na transport przez Atlantyk. Po przejechaniu przez całe terytorium USA, odwiedził główną siedzibę Zero Motorcycles w Scotts Valley, w stanie Kalifornia.
 
Swój wyczyn Roman Nedielka upamiętnił na autorskiej stronie internetowej. Założył własne kanały na YouTube (Eround the World) i Instagramie (e.roundworld). Planuje opisać swoje doświadczenia w formie książki. Oprócz przetestowania motocykla elektrycznego marki Zero, poczynił w drodze mnóstwo wartościowych obserwacji.
 
Nedielka marzy, żeby w Indonezji, jego aktualnym miejscu zamieszkania i pracy, wprowadzić infrastrukturę porównywalną do tej, którą zaobserwował w miastach chińskich. Tam dominują jednoślady elektryczne, które nie generują spalin i wydają minimalny hałas. To z kolei zachęca przechodniów do spacerów po mieście. 

Marek Marciniec 

w artykule wykorzystano materiały graficzne ze strony https://zeromotorcycles.com oraz z profilu Romana Nedielki na Instagramie https://www.instagram.com/e.roundworld/ za zgodą ich autora

Dołącz do naszej społeczności na social media!

Porady i triki dotyczące hulajnóg, rowerów, skuterów i mikrocarów.

Najnowsze informacje o trendach i technologiach.

Ciekawostki, recenzje i testy pojazdów elektrycznych.